Nowy Rok bieży…

Kończy się stary okres ewaluacyjny, zaczyna nowy. Przypadkiem mamy też przełom starego i nowego roku. Jeśli chodzi o prawo nauki i szkolnictwa wyższego mniej ciekawy, ale związany z rytualnym obiecywaniem sobie, że będzie lepiej. Wypada zatem podsumować, czym zakończyliśmy poprzednią epokę i z czym wchodzimy w nową.

Trwają prace nad nową ustawą o Polskiej Akademii Nauk, tudzież ustawą epizodyczną ratującą szkoły doktorskie na wypadek ewaluacyjnej obsuwy (do zobaczenia na stronach RCL), MNiSW zapowiedziało nową odsłonę ewaluacji na lata 2026-30 (wydłużoną i oparta na dwóch filarach – ilościowym i jakościowym), na łamach portalu Akademia Polskiej Akademii Nauk profesorowie Jajszczyk (jest przeciw) i Jemielniak (jest za) wypowiedzieli się o celowości utrzymania habilitacji, taktownie pomijając przyszłość tytułu naukowego, a na Nowy Rok dostaliśmy zapowiedź podwyżek dla kadry akademickiej, bez których asystent na uczelni nie zarabiałby nawet płacy minimalnej.

Świadomy tego, że to wszystko nie jest proste, budżet nie z gumy, habilitacja to taki ładny rytuał przejścia, a bez ewaluacji to w ogóle wszyscy przestalibyśmy pisać i przepijali subwencję na udział w podejrzanych konferencjach w tropikach, pozwolę sobie popuścić wodze fantazji i wyobrazić, jak mogłyby wyglądać zmiany w przepisach porządkujące naszą wieczną walkę o formularz A38. Nie chodzi mi o stan idealny, ale o coś, co mogłoby zadziałać bez większych zgrzytów do czasu aż dogadamy się co do tego, jak ma nasz system wyglądać. Na boku zostawiam dydaktykę i Sprawy Wielkie – po sprawie Wiecie Jakiej Uczelni chyba sytuacja dojrzała do rozwiązania i prawdopodobnie wiemy w jakim kierunku. Tu skupię się tylko na wymienionych na wstępie problemach szczegółowych.

Ewaluacja. Chcemy zobaczyć, jak wygląda wewnętrzny ranking uczelni jeśli chodzi o produkt finalny – publikacje i ewentualnie patenty, na poziomie krajowym i w stosunku do zagranicznej konkurencji. To zróbmy to prosto. Wykaz czasopism z punktacją opartą na najwyższym kwartylu Scimago Journal Rank a w naukach humanistyczno-społecznych przyznajmy dodatkowo sztywną liczbą punktów za obecność w wybranych bazach niebibliometrycznych. Przy wydawnictwach też można prosto: jeśli wydawnictwo wydaje czasopismo własne Q1-Q2 jest na poziomie 2, jeśli czasopisma Q3-Q4 lub z wykazu dla HS – na poziomie 1. Reszta to poziom zero.

Pozycję krajową wyznacza średnia punktów na osobę, liczoną według dotychczasowych reguł. Pozycję międzynarodową – stosunek publikacji Q1 do Q2-Q4 liczony w odniesieniu do średniego wyniku koszyka uczelni europejskich (można światowych, ale lepiej porównywać w ramach podobnego systemu gospodarczego i prawnego). Każdy z tych wskaźników miałby wagę 50%, a wynik końcowy pozwoliłby na uszeregowanie uczelni pod kątem ich (bardzo wskaźnikowo rozumianej) jakości na potrzeby finansowania i ewentualnie minimalnych wymogów co do możliwości prowadzenia szkół doktorskich.

W filarze 2 ewaluacji znalazłaby się wtedy analiza jakościowa polityki rozwoju poszczególnych dyscyplin na danej uczelni, wpływ badań na otoczenie i powiązanie tegoż z profilem i strategią uczelni, ocena strategii uczelni, polityk w zakresie zasobów ludzkich, warunków pracy i płacy itp itd. Takie banalne narzędzie zarządzania jakością, przy czym powiązane z wdrożeniem programów naprawczych tam gdzie coś nie działa tak jak trzeba i sankcjami (do przemyślenia), jeśli uczelnia zupełnie sobie nie radzi z wytyczeniem kursu i dryfuje tylko po naukowych wodach.

Jeśli chodzi o habilitację i ewentualnie tytuł, to prawdopodobnie czeka nas to, co większość krajów habilitacyjnych – system dwutorowy: tradycyjny i tenure track. Zostawiwszy na boku (to na dłuższą dyskusję) kształt procedur awansowych skupię się na tym drugim podejściu. Tymczasowo proponowałbym wprowadzić wykaz minimalnych osiągnięć, jakimi musiałby się legitymować w poszczególnych dyscyplinach kandydat na stanowisko profesora lub profesora uczelni. Mamy bardzo dobry system informacji o nauce, więc w przypadku kandydatów krajowych dodanie doń funkcjonalności „spełnia/nie spełnia kryteria” nie powinno być problemem. W przypadku kandydatów zagranicznych uczelnia w ramach procedury konkursowej raportowałaby osiągnięcia do POLoN-u i włączała taką osobę do systemu informacji o nauce. O stanowiska mogłyby się więc ubiegać osoby mające habilitację/tytuł lub osiągnięcia równoważne. Drugą konieczną przesłanką byłby podlegający ocenie w ramach konkursu aktualny dorobek za ostatnie 5 lat i dodatkowe elementy powiązane z potrzebami uczelni (czegoś innego potrzebuje uczelnia badawcza, czegoś innego uczelnia kształcąca głównie nauczycieli itd).

Oczywiście pojawia się tu problem kreatywnej księgowości i wątpliwej jakości konkursów. Tu z pomocą przychodzi drugi filar ewaluacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by ewaluować tu także jakość dokumentów wewnętrznych dotyczących konkursów i awansów wewnętrznych. Nic też nie stoi na przeszkodzie, żeby ewaluatorzy oceniali już przeprowadzone konkursy, biorąc pod uwagę nie tylko przejrzystość, ale zgodność kryteriów z potrzebami i strategią uczelni oraz Kodeksem postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych.

Do załatwienia jest też kwestia wynagrodzeń. Tu proponowałbym (również jako wariant doraźny), przejście z systemu z góry do dołu (zaczynamy od ustalenia wynagrodzenia profesora), systemem z dołu do góry (zaczynamy od ustalenia wynagrodzenia asystenta) i powiązanie siatki płac z płacą minimalną. Ot, przykładowo załóżmy, że asystent dostaje 1,5 płacy minimalnej i wraz z kolejnym awansem odpowiednio więcej.

To wszystko jest, jak napisałem wyżej, tylko wariant tymczasowy. Prowizorka na najbliższe 5 lat, które można by wtedy poświęcić na zrobienie porządnego, choć pewnie nie rewolucyjnego, projektu reformy, z którą moglibyśmy wejść w 2031 r. Oczywiście, jeśli wszyscy główni aktorzy polityczni zgodzą się na reformę w stylu dawnej Komisji Kodyfikacyjnej – pozwalamy pracować, a potem akceptujemy wynik. Oj, rozmarzyłem się…

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.