Rzeczywisty (?) poziom nauki polskiej

Każdemu w miarę pilnemu czytelnikowi gazet wiadomo, że jest tragicznie. Polskie uczelnie zajmują pozycje w ogonie wszystkich rankingów, a do tego w tym ogonie jest nie więcej niż pięć uniwersytetów i politechnik, a we wszystkich rankingach są tak ze dwie szkoły wyższe. Z tego automatem wypływa wniosek, że wszystko jest do luftu, na uczelniach pracują niekompetentni nieudacznicy, a dydaktyka leży. W dodatku  nieudaczna klika zawiązała spisek blokujący dostęp młodym i zdolnym. Jeśli do tego dodamy, że (podobno) komercjalizacji wyników badań naukowych sprzeciwia się ta sama klika illuminatów, bo biznes aż nogami przebiera, by finansować badania i wdrażać, co wymyślimy, otrzymamy obraz nędzy i rozpaczy.

Żródła tym razem Czytelnik znajdzie sobie sam wpisując stosowne słowa kluczowe w Google albo innego Binga.

Przedstawiony wyżej zestaw obiegowych, kształtowanych nie tylko przez środki masowego przekazu, ale i polityków, opinii o tym,co dzieje się w polskiej sferze akademickiej trafia do opinii publicznej, kandydatów na studia, wreszcie samych uczonych. Wierzcie mi, niefajnie się pracuje, jeśli nawet własny minister sugeruje, że jesteś kretynem.

Problem w tym, że zawsze mogę tak dobrać dane lub zinterpretować je tak, żeby moje było na wierzchu. Mamy albo TYLKO dwie uczelnie w ogonie rankingu szanghajskiego, albo AŻ DWIE uczelnie wśród 4% NAJLEPSZYCH UCZELNI ŚWIATA. Przy pozostałych rankingach wychodzi to samo.

Ciekawie robi się, jak popatrzymy na ranking, w którym nie liczy się liczba noblistów, finanse, reputacja (w sensie – co inni o nas mówią), a tylko proste wskaźniki naukometryczne, wprawdzie zawodne i krytykowane, ale brane pod uwagę także przy parametryzacji. Taki ranking w oparciu o dane z bazy Scopus przygotowało SCImago. Jak zatem wypadamy tutaj? Otóż całkiem nieźle. W rankingu światowym Polska znalazła się na 19. miejscu, tuż za Szwajcarią i Szwecją, a przed Turcją i Belgią.  W rankingu wschodnioeuropejskim niespodziankajesteśmy na 2. miejscu, za Rosją i o rząd wielkości odsadzając całą resztę.

Wnioski? Może nie jest AŻ tak źle? Może wynik zależy od przyjętych parametrów i tylko dlatego tak ładnie wyszło? I wreszcie: może przejmujemy się nie tym, co trzeba?

Rankingi są ważne, w końcu chodzi o punkty w grze „jestem lepszy od ciebie.” Ważne jest także to, jak uczymy, czego uczymy, czy mamy wystarczające środki i narzędzia, tudzież czy jesteśmy w stanie zapewnić naszym uczniom to, czego potrzebują. To, czy możemy swobodnie podejmować tematy badawcze i zajmować się sprawami, o których na razie nikt nie wie, że są ważne, ale kiedyś pozwolą kwitnąć przemysłowi, a ministrowi finansów ściągać większe podatki. Czy mamy czas na spokojne myślenie, czy możemy przygotować materiały dydaktyczne, zastosować nowatorskie metody kształcenia i takie tam.

Wiem, to drobiazgi. Wiem, nie podniosą od razu naszej pozycji w rankingach. Wiem, nie pozwolą pochwalić się czymś fajnym przed wyborami lub w ocenie parametrycznej. ZA TO pozwolą położyć podwaliny pod solidny system nauki i szkolnictwa wyższego. 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s