Awans naukowy a kategoryzacja

Jednym z kryteriów kategoryzacji jednostek naukowych jest ich „potencjał” mierzony liczbą pracowników samodzielnych i nadanych stopni tudzież tytułów. Miara, jak miara, jej sensowność budzi jednak wątpliwość, bo zależy ona od czynników przypadkowych. Uczelnie z dużymi programami doktorskimi będą miały inny potencjał, niż mała uczelnia ze stabilną kadrą itd. To, ile osób uzyska w danym czteroleciu stopnie i tytuł jest w pewnej mierze loterią, na którą wpływają przepisy prawa. Ostatnio mieliśmy wysyp wniosków o nadanie tytułu profesora, za parę lat będziemy mieć tsunami wniosków o wszczęcie postępowań habilitacyjnych. Wysyp spowodowany był chwilowym zaostrzeniem przepisów awansowych, tsunami – upływem ośmioletniego okresu zatrudnienia adiunktów. Ponieważ jak na razie wszystko wskazuje, że ten termin ostateczny jest, w przeciwieństwie do wszystkich dotychczasowych, naprawdę ostatecznym, pod jego koniec kto żyw, gotów czy nie, rzuci się robić habilitację. Pomijając społeczne skutki obu tych zrywów należy zauważyć, że większość stopni i tytułów uzyskanych w obu dużych falach będzie uwzględniana przy kategoryzacji w 2017 r.  I tu pytanie do lubiących liczyć czytelników – jak wpłynie to na wyniki kategoryzacji i czy przypadkiem nie zaburzy jej wyników?

Reklamy

1 Comment

  1. whoah this blog is wonderful i like studying your
    posts. Keep up the great work! You realize, many individuals are
    hunting round for this information, you can help them greatly.

Możliwość komentowania jest wyłączona.