Habilitacja po słowacku – czy warto, żeby ustawodawca zerknął na południe?

Znając i rozumiejąc wątpliwości, co do jakości habilitacji słowackich chciałbym się przyjrzeć z lotu ptaka samej procedurze uzyskiwania tamtejszych stopni naukowo – dydaktycznych (docentur) i profesur (Inaugurace). Od strony czysto formalnej – przepisów powszechnie obowiązujących i regulacji wewnątrzuniwersyteckich. Bez analizy praktyki stosowania prawa (law in action), ta może być różna.

Za przykład posłuży nam Akademia Policajneho Zboru, czyli wyższa szkoła policji i jej regulaminy. Lektura wymaga pewnego wysiłku, względnie męczenia się z tłumaczem google’a.

Przy docenturach i profesurach mechanizm jest podobny: należy wykazać się odpowiednią praktyką (5 lat w przypadku docenta, 10 w przypadku profesora), mieć osiągnięcia naukowe i dydaktyczne, przy czym osiągnięcia profesorskie znacznie przekraczają wymagania dotyczące docentur. Kryteria te są dość mocno sformalizowane, za to kandydat z łatwością może sprawdzić, czy je spełnia i odhaczyć stosowną pozycję w tabelce. To czego nie ma, albo nie jest wyraźnie widoczne, to całościowa ocena jakości dorobku – być może Słowacy bardziej ufają recenzentom poszczególnych prac, niż my. UWAGA [01.10.2014]: w procedurze powoływani są „oponenci” pełniący funkcję recenzentów, a kandydata „je v danom študijnom odbore uznávanou vedeckou osobnosťou v odborných kruhoch” czyli po prostu koledzy – uczeni uważają go za uczonego. Tekst ustawy tutaj, interesuje nas par. 76.

Dodatkowo Słowakom udało się zdefiniować poszczególne rodzaje prac naukowych, od monografii do skryptów, w sposób zbliżony do stosowanego w ocenie parametrycznej, z tym, że naszym południowym sąsiadom wyszło to lepiej, może więc warto skorzystać z ich doświadczeń przy następnej próbie kategoryzacji?

Same tabelki i kryteria oceny też nie wydają się być jakoś szczególnie idiotyczne, choć oczywiście różnice w stosunku do naszej procedury są i to istotne. Nie trzeba wskazywać np. (albo nie doczytałem) głównego osiągnięcia będącego podstawą nadania stopnia / tytułu. Mniej ważna jest jakość prac, co spełnienie przez nie kryteriów formalnych itd. Nie doczytałem – podaje się osiągnięcie habilitacyjne

To ostatnie prima facie dyskwalifikuje słowacką procedurę, ale po głębszym zastanowieniu dochodzimy do wniosku, że jednak nie. Przecież te właśnie formalne kryteria i rezygnację z peer review uważamy za słuszne przy ocenie parametrycznej jednostek naukowych (z uzasadnieniem, że recenzentom krajowym nie można ufać, bo przecież „wszyscy wiemy” jacy są i co sobą reprezentują, w przeciwieństwie do recenzentów zagranicznych). Dlaczego więc to, co sprawdza się przy ocenie jednostek naukowych nie miałoby się sprawdzić przy ocenie ich pracowników?

Z drugiej strony procedura uzyskania habilitacji i tytułu profesorskiego opiera się przede wszystkim na peer review, bo „wszyscy wiemy,” że o tym, czy dany uczony reprezentuje sobą odpowiednio wysoki poziom decyduje communis opinio kolegów (w pierwotnym znaczeniu tego słowa), którym możemy zaufać, że należycie ocenią dorobek kandydata.

Jest tu widoczna pewna trudna do zrozumienia sprzeczność. Raz uważamy peer review za bez znaczenia, bo to przejaw „kolesiostwa,” a recenzje są grzecznościowe, innym razem – za conditio sine qua non prawidłowości procedury nadania stopnia lub tytułu, gdzie indziej wreszcie (przy punktacji czasopism) obecność w radach naukowych cudzoziemców (choćby z Korei Północnej) i recenzowanie przez cudzoziemców poszczególnych artykułów (szczególnie zabawne w przypadku nauk prawnych) są dowodem wysokiej jakości czasopisma.

Zamęt nam się po prostu zrobił. Trzeba zatrzymać się, pomyśleć i może nie tyle o rewolucji, co o zwyczajnym uporządkowaniu spraw i przemyśleniu, czy doświadczenia obce (Czechy, Słowacja, Niemcy, Francja z HDR) nie mogłyby posłużyć nam nie tyle jako wzorzec, co punkt odniesienia przy kolejnych i już zapowiadanych iteracjach reformy nauki i szkolnictwa wyższego?

Reklamy

2 Comments

  1. ale czy habilitacja jest rzeczywiście potrzebna? skoro i tak wszystko zależy od rady wydziału, to czy zgodnie z autonomią uczelni wyższych (wiem: częstokroć fikcyjną, całkiem? fikcyjną) nie powinno się zostawić samym uczelniom definiowanie kryteriów (skoro i tak wiemy, że gdzieś jest łatwiej – gdzieś jest trudniej) i przyznawanie profesur uczelnianych? a właśnie: jakie jest praktyczne uzasadnienie istnienia profesur belwederskich? trochę to śmiesznie brzmi, że ktoś jest „nadzwyczajnym” profesorem a gorszy od… „zwyczajnego” 🙂

  2. A czy można decydować o awansie na wyższe stanowisko uczelniane bez oceny dorobku kandydata? Możliwości jest kilka – zastąpienie habilitacji – stopnia naukowego habilitacją zbliżoną do polskiej przedwojennej lub niemieckiej (prawo wykładania i prowadzenia doktoratów przyznane po ocenie dorobku i umiejętności dydaktycznych niebędące stopniem i mogące wygasną), poddanie dorobku kandydata ocenie przez wewnętrznych i zewnętrznych recenzentów dające dożywotni etat na danej uczelni (coś w rodzaju tenure review), względnie wprowadzenie kryteriów naukometrycznych (n publikacji, x cytowań indeks H >=z) dających automatycznie uprawnienie do prowadzenia doktoratów i wyższą pensję. Mniejszym problemem jest, jak to się nazywa i jaki jest formalny kształt procedury, co raczej czy to będzie dobrze działać w praktyce krajowej.
    Co do belwederskich – pozostałość czasów, kiedy profesor uniwersytetu był mianowanym urzędnikiem państwowym i żeby zachować niezależność (formalną) od ministra dostawał patent od głowy państwa (jak sędzia nominację).
    Nadzwyczajni / zwyczajni – nie tylko Pan ma wątpliwość. „Zwyczajny” vel „ordinarius” to był profesor na katedrze – szef kierujący zespołem o najwyższej randze w strukturze, „extraordinarius” był nadzwyczajny w tym sensie, że nie było dla niego katedry (czasem dostawał samodzielny zakład). Zaszłość historyczna z czasów, kiedy liczba samodzielnych czy zwyczajnych nie wpływała na uprawnienia jednostki. Zresztą angielski „reader” też brzmi zabawnie dla polskiego ucha…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s