Dlaczego Stec nie ma racji?

Polemika z moim poprzednim postem autorstwa występującego tu gościnnie Aleksandra Temkina (Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej)

W debacie o reformie nauki gramy sobie w berka. Wygrywa ten kto klepnie drugą stronę z okrzykiem „status quo” i ucieknie by nie zostać natychmiast odklepnięty. Też w to gram od roku; gra wciąga berkowiczów i widownie. Okrzykiem strony ministerialnej jest: „berek – jesteś profesorskim złogiem”, moja strona odkrzykuje: „berek – jesteś rektorem-oligarchą”.

Czy to niepolityczne, pogrążające wyznanie? Nie. Berkowicze Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej, Krajowej Sekcji Nauki „Solidarnosc” mają rację a berkowicze neoliberalni jej nie mają. Grę w berka nie my wymyśliliśmy. Nasz program instytucjonalny trzeba było ubrać językowo tak, by zmieścił się w ramach gry.

W berka też pograł trochę gospodarz tego miejsca, Piotr Stec venerabilis. Jak sądzę, bez przekonania. Jeżeli ustawa upadnie, zostaniemy ze status quo. A nikt nie chce z nim zostać w ręku! Jeżeli ustawa zostanie poprawiona, zostaniemy ze złą, lecz połataną gdzie się da ustawą i w szponach rozporządzeń MNISW. Czy dobrze rekonstruuje tę myśl?

Lecz przecież wiemy, że wszystkie ustępstwa dokonane przez MNISW na rzecz dyscyplin i uczelni „odstających” od ministerialnej wizji efektywności naukowej dokonane zostały pod wpływem ostrzału medialnego. Aby wzbudzić ten ostrzał ruch społeczny z którym jestem powiązany musiał stanąć nie raz, nie dwa na głowie lub wręcz na języku. Znamy założenia, znamy strategię, znamy nie czających się w cieniu strategów. Wiemy, że są cierpliwi: czego nie udało się w poprzedniej rundzie załatwić, za Kudryckiej i Kolarskiej, to uda się w tej rundzie. Czego nie uda się w tej rundzie, to zostanie odłożone do rundy następnej. Aż do komercjalizacji rozbitego reformą sektora za lat parę.

Polskie uczelnie potrzebują reformy. Potrzebują reformy reformatorów. Potrzebują nowego otwarcia. Kuracja głodówkowa przepisywana do tej pory nie działa. Dlatego reformę trzeba obalić.

Trzeba renegocjować założenia dzisiejszej polityki naukowej. Ekipa trzymająca ster w ostatniej dekadzie „musi odejść” – tak, celowo używam tej frazy. Aby renegocjować założenia polityki naukowej potrzebna jest polityczna klęska ustawy. A czego dotyczą renegocjacje? Jak głęboko powinny sięgać?

W KKHP próbujemy negocjować model mieszany. Nie perski – despotyczno-rektorski, nie grecki – studenckiej demokracji bezpośredniej z 1968 roku, ale republikańsko-rzymski. Z mocnym Zgromadzeniem Ludowym, Senatem i Konsulami.

Chodzi o zbudowanie domu, w którym będą mogli żyć różni ludzie. I który można zbudować i właśnie w nim żyć. W modelach wymienianych przez Piotra Steca żyć się nie da.

Ludzie potrzebują podmiotowości. Nie mają jej dzisiaj na uczelniach. I w Polsce. Z tego powodu na protestach chcą przegłosowywać prawie wszystko. Tak, to bardzo trudne protestować w takich warunkach, a zarządzać uczelnią – niemożliwe. Ale nie róbmy z protestujących demokratów szaleńców. to oni są realistami. Debata jest radykalnie przechylona w stronę oligarchiczną i despotyczną. Praktyka codzienna jest radykalnie przechylona w stronę oligarchiczną i despotyczną. Trzeba odbić debatę, trzeba ją pchnąć w stronę przeciwną, żeby można było negocjować, żeby można budować wspólny dom, w którym będzie się lepiej żyło również profesorom.

Reklamy