Ewaluacja – napięcie rośnie

Większość z nas, albo może wszyscy, zna już wyniki ewaluacji swoich dyscyplin. Własnego ośrodka – oficjalnie, innych dzięki poczcie pantoflowej. Zbiorczego zestawienia wciąż nie mamy, a w RADoNie są wyłącznie puste miejsca w rubrykach „kategoria.” Minister Edukacji i Nauki obiecywał pełne otwarcie danych, więc pewnie lada moment zobaczymy wszystko i będziemy mogli zacząć analizować siebie i konkurencję.

Na razie widać, że zapowiedź „nikt nie straci uprawnień” była prawdziwa. Bez niespodzianek – kto miał prawa doktoryzowania ma i B+. Niespodzianki widać gdzie indziej – są dyscypliny, które przy podobnym dorobku spadły z A+ na B+, jak również ośrodki, które wyskoczyły znienacka na A i A+: wszyscy już wiemy o bardzo dobrych wynikach filozofii i prawa na Politechnice Warszawskiej, do listy wypada dołączyć młodziutkie ośrodki prawnicze w Słupsku i Częstochowie, które wypracowały sobie kategorię A oraz prawo na Akademii Sztuki Wojennej i Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie z kat. B+. Widać też inne niespodzianki, jak wyjątkowo wysokie progi punktowe na poszczególne kategorie w kryterium 2 (efekty finansowe badań). W tym rozdaniu zostały ustalone na wyjątkowo wysokim poziomie.

Głuchy telefon przekazujący nieoficjalne wyniki ewaluacji wskazuje także, że z IDUBowatości niektórych IDUBów po ewaluacji niewiele zostanie. Czyli – czekają nas ciekawe czasy.

Widać także, że uczelnie publikujące w dobrych i bardzo dobrych czasopismach mogły spaść w rankingu ministra, bo ich polityka naukowa zakładała publikowanie zgodnie z regułami dyscypliny, a nie wykazem czasopism. Pars pro toto weterynaria na SGGW, która według ministerialnych informacji była do zaorania i trzeba było sztucznie podnosić jej wyniki na B+. Tymczasem jest to jedyna polska weterynaria uwzględniona w dyscyplinarnym rankingu szanghajskim.

Na tym etapie możemy wyciągnąć z ewaluacji trzy wnioski: pierwszy jest taki, że małe zespoły są bardziej sterowne i lepiej dostosowują się do ministerialnych pomysłów na doskonałą naukę. Drugi, że najprawdopodobniej różnice między uczelniami są znacznie mniejsze niż wynika z potocznej intuicji, a nauka uprawiana w Myszykiszkach i Zerwipludrach jest wyceniana w rankingu podobnie jak osiągnięcia Uniwersytetu im. Padyszacha Imperatora Szaddama IV czy Giedi Prime Institute of Technology. Może to świadczyć o tym, że po prostu wszyscy jesteśmy spod jednej sztancy, ale równie dobrze o nieusuwalnych wadach systemu ewaluacji lub o tym, że z nauką nawet w ośrodkach uchodzących za stołeczne jest nie tak super i hiper jak się powszechnie uważa. Albo i o wszystkich trzech rzeczach jednocześnie.

Trzeci i ostatni wniosek jest taki, że ewaluacja zawiodła na całej linii jeśli chodzi o wprowadzenie nas w międzynarodowy obieg publikacyjny i uwzględnienie większej liczby krajowych uczelni w międzynarodowych rankingach. Jeśli mamy w nich być, publikowanie na SCOPUS/WoS powinno być promowane w ewaluacji. Tymczasem, zwłaszcza w HST, próba dowartościowania (niedocenionych, to fakt) czasopism polskich zaowocowała tym, że lepiej publikować w czasopiśmie lokalnym, które ex gratia dostało 100 lub 140 pkt, niż w takim, które wprawdzie jest w obiegu międzynarodowym, dotyczy naszej dyscypliny i jest czytane w środowisku, ale ze względów różnych ma tych punktów 20 lub 40. W ten sposób system zniechęca do publikowania za granicą, co oznacza, że w rankingach kolejne polskie uczelnie możemy zobaczyć za 100 lat. Mało kto ma takie szczęście jak SGGW, że minister poda pomocną dłoń. Zresztą, przy innym ministrze mogłoby się okazać, że można być w rankingu szanghajskim i mieć kat. C.

Na resztę analiz musimy poczekać, aż będą dostępne dane.

5 Comments

  1. Czy istnieje możliwość pokazania jakiegoś zestawienia, które usprawiedliwi tezę, że mniejsze zespoły odniosły większe sukcesy?

    Czy wiadomo jak spadek/wzrost kategorii uczelni przełoży się na finanse? Na przykład uczelnia z średnią kategorią A, która odnotowała spadek na średnio B+ straci ile procent subwencji?

  2. Jak minister udostępni dane, będzie widać. Na razie to zgadywanki i przybliżenia. Że małym zespołem łatwiej zarządzać to inna sprawa. Proszę sobie wyobrazić koordynację działań 12 osób i 120 osób. Co będzie prostsze?

  3. Zdecydowanie się nie zgadzam, że z tej ewaluacji wynika, że „różnice między uczelniami są znacznie mniejsze niż wynika z potocznej intuicji”. Ta ewaluacja pokazała, że jako środowisko nie jestesmy gotowi na ujawnienie, że różnice między uczelniami są znacznie większe, niż wynika z potocznej intuicji. Właśnie dlatego minister musiał tak wiele wysiłku włożyć w zatuszowanie skali tych różnic i spłaszczenie wyników i właśnie dlatego w reakcjach dominuje ulga

  4. Odpowiedź dla p. Adama Kowalskiego. Po pierwsze, od 3 lat (rzekomo „z powodu covida”, nie wiedzieć czemu) algorytm podziału subwencji zawieszono, zatem subwencja nie zależy od niczego (innymi słowy, wszyscy dostają tyle, co w 2019 plus niewielki procent wzrostu). Kto o tym wiedział (np. już w roku 2019), że tak będzie – mógł sobie bezkarnie „optymalizować”, np. zmniejszać N, bez szkody dla subwencji. Po drugie, GDYBY nawet algorytmu nie zawieszono, to nie da się odpowiedzieć na Pana pytanie. Subwencja w ogóle nie zależy od średniej kategorii. Nawet łatwo sobie wyobrazić sytuację, że zależność jest… wręcz odwrotna (spadek średniej kategorii może się wiązać ze znacznym wzrostem subwencji). Po trzecie, co będzie za rok – nie wiadomo. Chodzą słuchy, że algorytm podziału subwencji będzie inny. A jak będzie zależał od kategorii (i czy w ogóle będzie zależał), to się dopiero okaże.

Możliwość komentowania jest wyłączona.